I znowu niepokonani w Pyskowicach!

HORROR W OSTATNIM SPOTKANIU PIERWSZEJ RUNDY, ALE NADAL JESTEŚMY NIEPOKONANI PRZED WŁASNĄ PUBLICZNOŚCIĄ!
FC REMEDIUM HYBRYD PYSKOWICE 5:4 AZS UMCS LUBLIN

Niesamowity futsalowy spektakl zafundowali nam zawodnicy obydwu zespołów.

Do Pyskowic zawitał zespół, który był wyżej w tabeli od nas i miał bardzo dobą passę kilku spotkań bez porażki. Wiedzieliśmy, że czeka nas niezwykle wymagające spotkanie. Goście przyjechali w bardzo mocnym, pełnym 14-osobowym składzie. Już na 10 minut przed rozpoczęciem spotkania hala w Pyskowicach była praktycznie pełna. Gdy zawodnicy wychodzili na parkiet hala była zapełniona do ostatniego miejsca. Zainteresowanie tym spotkaniem było zatem bardzo duże.

Początek meczu to bardzo wyrównana i czysta gra obydwu zespołów. W 4. minucie goście popełnili faul na swojej połowie i mieliśmy rzut wolny. Do piłki podszedł Damian Rybitwa i świetnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał bramkarza gości i było 1:0. Potem kibice zamarli widząc ogromne zamieszanie w naszym polu karnym, kiedy to piłka odbijała się kilkukrotnie od nóg naszych zawodników aż w końcu jeden z naszych obrońców wybił ją poza boisko.

Następnie Remedium uzyskało dużą przewagę na boisku, mieliśmy kilka dogodnych sytuacji i całą serię rzutów rożnych, ale nie udało się nam wykorzystać tych sytuacji. Dopiero w 14. minucie kibice mogli cieszyć się z drugiego gola dla naszego zespołu. Na listę strzelców wpisał się Tomasz Misiak, który oddał mocny strzał i piłka po rykoszecie wpadła do bramki gości. „Mamuty” poszły za ciosem i niespełna minutę później piłka wstrzelona w pole karne przez Soviaka bezpańsko krążyła aż dobiegł do niej Dariusz Rymaszewski i było już 3:0.

W 16. minucie nasz zespół sfaulował rywali po raz piąty i każdy kolejne przewinienie skutkowałoby przedłużonym rzutem karnym, ale tak na szczęście się nie stało i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:0 dla Remedium.

W przerwie spotkania święty Mikołaj zaprosił wszystkie dzieci na parkiet. Odbył się konkurs rzutów karnych, a wszystkie dzieci otrzymały dużo słodkości od samego świętego Mikołaja. Dzieci bawiły się świetnie i na pewno zapamiętają te chwilę na długo.

Po dziesięciu minutach przerwy zawodnicy wyszli ponownie na boisko i wszystko było gotowe do rozpoczęcia drugiej części spotkania. Jej początek to bardzo wyrównana gra, dużo walki w środkowej strefie boiska i duża ilość fauli zespołu z Lublina. I tak było do 28. minuty kiedy to prawą stroną urwał się Andriy Soviak, podał piłkę pod bramkę, a Michał Dubiel wślizgiem skierował piłkę do bramki. Hala w Pyskowicach oszalała z radości. Goście natychmiast wycofali bramkarza i wtedy zaczął się prawdziwy futsalowy horror. W 32. minucie goście zdobyli pierwszą w tym spotkaniu bramkę. Minutę później jeden z zawodników gości urwał się naszym obrońcom i Łukasz Lubczyński musiał interweniować na granicy pola karnego. Nieszczęśliwie sfaulował rywala i sędzia zdecydował się podyktować „zwykły” rzut karny. Pewnie wykorzystał go zawodnik gości. Zrobiło się wtedy nerwowo, nasi zawodnicy trochę się pogubili, ale w 36. minucie Damian Rybitwa przechwytuje piłkę i strzela do pustej bramki. Wydawało się wtedy, że pewnie zmierzamy po zwycięstwo w tym meczu, ale prawdziwe emocje i nerwy dopiero miały nadejść. Na niecałe 3 minuty przed końcem nasi zawodnicy zdaniem sędziego popełnili szóste przewinienie, co skutkowało przedłużonym rzutem karnym, który został pewnie wykorzystany. Potem za wszelką cenę próbowaliśmy oddalać piłkę od naszego pola karnego, ale goście rzucili się do ataku i w 39. minucie strzelili kontaktowego gola. Kibice nie mogli w to uwierzyć, a na naszej ławce zrobiło się naprawdę nerwowo, ale szybko nastał spokój i mogliśmy grać dalej. Goście dalej grając z wycofanym bramkarzem zbliżali się do naszej bramki, ale my umiejętnie oddalaliśmy grę od naszego pola karnego. Upływały kolejne sekundy, aż zabrzmiała syrena końcowa. Kibice, trenerzy i sami zawodnicy odetchnęli z ulgą i mogliśmy cieszyć się ze zdobycia kolejnych trzech punktów.

Dobry mecz naszego zespołu, nerwowa końcówka, ale 3 punkty zostają ostatecznie w Pyskowicach i kończymy pierwszą rundę niepokonani „przy Mamucie”.

Bardzo chcielibyśmy podziękować rywalom za dobry mecz i ciepłe słowa o naszym zespole.

Nasi kibice natomiast pokazali po raz kolejny, że są najlepsi. Pełna hala, genialny doping naszej zorganizowanej grupy kibiców. Najważniejsze, że wszyscy zobaczyli genialne spotkanie i mogli rodzinnie spędzić czas w towarzystwie naszego świętego Mikołaja.

W następnej kolejce pauzujemy, więc był to nasz ostatni mecz w tej rundzie. Na pierwsze podsumowania przyjdzie jeszcze czas, cieszmy się z tych 3 punktów.

Skład FC Remedium Hybryd Pyskowice: Łukasz Lubczyński, Jacek Śmieja – Mirosław Miozga, Tomasz Misiak, Jakub Owczarek, Dariusz Rymaszewski, Michał Dubiel, Damian Rybitwa, Andriy Soviak, Marcin Brysz, Łukasz Janicki, Mateusz Węgrzyn, Wojciech Zając

Zobacz też

Partnerzy strategiczni

Partnerzy główni

Partnerzy